środa, 8 czerwca 2011
Z pamiętników emigrantki
Siłą jest umiejętność bycia samemu. Tym sposobem nigdy nie będziemy samotni.
Szwedzkie kobiety noszą spodnie
Czy jest różnica między Polką a Szwedką? Co łączy, a co dzieli panie z obydwu brzegów Bałtyku?
No właśnie-co?
Coraz bardziej wydaje mi się, że jest to poziom zagubienia. Polki ciągle jeszcze nie zaakceptowały faktu, że jako kobiety we współczesnym społeczeństwie stają się powolnymi ofiarami wrodzonej dezorientacji społeczno-kulturowej. Szwedki, natomiast pogodziły się z owym zagubieniem, co więcej próbują je wykorzystać w jak najlepszy dla siebie sposób. Czy są przes to szczęśliwsze od sąsiadek z południa. Nie sądzę.
Polki wyznaczają sobie pewne szlaki w życiu poprzez oczekiwania innych. Czasem wydaje mi się, że nie ma w tym większej refksji, a panie podążają przez życie niczym ślepiec przez ruchliwą ulicę- byleby przejść i na nikogo nie wpaść. Codzienność przypomina wojsko- jakieś studia, jakiś mr. right, ślub, żeby ludzie nie gadali, no i koniecznie dziecko (żeby nie pomyśleli, że nie możemy albo, że jesteśmy dziwni).
Bo w Polsce nie wypada odstawać.
Blondynki z północy pozwalają sobie na chwileczkę zapomnienia, wolniejszy bieg w wyścigu za dzieckiem, za mężem, za stagnacją. U naszych sąsiadów nikt nie patrzy krzywo na samotną 30-latkę, która nie wie, co ze sobą zrobić. Kobietom w Szwecji jest łatwiej podejmowąć słuszne dla nich decyzje. Między innymi dlatego, że mają na to więcej czasu i mniej presji.
Czego Polki mogłyby uczyć się od Szwedek? Egoizmu.
No właśnie-co?
Coraz bardziej wydaje mi się, że jest to poziom zagubienia. Polki ciągle jeszcze nie zaakceptowały faktu, że jako kobiety we współczesnym społeczeństwie stają się powolnymi ofiarami wrodzonej dezorientacji społeczno-kulturowej. Szwedki, natomiast pogodziły się z owym zagubieniem, co więcej próbują je wykorzystać w jak najlepszy dla siebie sposób. Czy są przes to szczęśliwsze od sąsiadek z południa. Nie sądzę.
Polki wyznaczają sobie pewne szlaki w życiu poprzez oczekiwania innych. Czasem wydaje mi się, że nie ma w tym większej refksji, a panie podążają przez życie niczym ślepiec przez ruchliwą ulicę- byleby przejść i na nikogo nie wpaść. Codzienność przypomina wojsko- jakieś studia, jakiś mr. right, ślub, żeby ludzie nie gadali, no i koniecznie dziecko (żeby nie pomyśleli, że nie możemy albo, że jesteśmy dziwni).
Bo w Polsce nie wypada odstawać.
Blondynki z północy pozwalają sobie na chwileczkę zapomnienia, wolniejszy bieg w wyścigu za dzieckiem, za mężem, za stagnacją. U naszych sąsiadów nikt nie patrzy krzywo na samotną 30-latkę, która nie wie, co ze sobą zrobić. Kobietom w Szwecji jest łatwiej podejmowąć słuszne dla nich decyzje. Między innymi dlatego, że mają na to więcej czasu i mniej presji.
Czego Polki mogłyby uczyć się od Szwedek? Egoizmu.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)